Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Dziś na informatyce Pani kazała założyć nam blogi, oczywiście w ramach podstawowej programowej.
Przypomniałam sobie, że przecież ja niedawno prowadziłam coś w ten deseń, że całkiem mi się to podobało i jakoś mi to szło. Znaleziwszy hasło - jestem, powracam :)

Nie wiem, na jak długo i czy w dalszym ciągu będziecie chcieli tutaj mnie odwiedzać, jeśli jednak cześć z Was znajdzie w tym przyjemność - będzie to przyjemność i dla mnie.

Od ostatniego postu wiele się zmieniło. Nie lubię pisać o wielu rzeczach na raz, w dużych odstępach czasu, bo wtedy właściwie muszę wszystko przelecieć zbyt ogólnie, o wielu rzeczach zapominam też prawdopodobnie wspomnieć, przez co cały ten tekst... nie ma tego czegoś ;)

Pamiętacie, jak to było w wakacje?
Troszku nam się pozmieniało.
Rozstaliśmy się z Siwym, moim małym pieszczoszkiem, teraz każde z nas zaczyna coś nowego. Nie jest to jednak rozstanie, które trzeba opłakiwać, ale spojrzeć na to z drugiej strony - my dwoje spotkaliśmy się pewnego dnia przypadkowo, żadne z nas nie miało właściwie większego sensu w swej egzystencji. Przez miniony rok, w którym przyszło mi z tym kucem pracować, my, te dwie niezależne od siebie materie zaczęły napędzać się i wspierać nawzajem. Koniec końców wyszliśmy na tym całkiem nieźle. I indywidualnie, jak i biorąc pod uwagę duet. Teraz, gdy jesteśmy już tymi rozpędzonymi materiami, nie możemy dalej trwać przy sobie - teraz naszym zadaniem jest napędzać innych lub po prostu iść z porywem własnej energii i własnego pędu.
Opisane trochę... filozoficznie? Ja tak to mniej-więcej widzę... :)

Naszymi ostatnimi zawodami, w których występowaliśmy jako para był Brideless Baltic Cup.




Jakże męczący to był dzień...
a ile przyniósł :)

Tak jak pisałam wyżej, na tę chwilę nie umiem już podzielić się tym z Wami w taki sposób, w jaki zrobiłabym to zaraz po wydarzeniu, ale powiem jedno (no może dwa):
To było fajne podsumowanie.
Co prawda rów na parkurze nas pokonał, ale nie mieliśmy z nim wcześniej do czynienia, a ja w głowie podczas przejazdu wciąż miałam feralny upadek na tej samej hali, który o mało co nie zakończył się tragicznie...
Daliśmy rade :)


aaaa.... byłabym zapomniała. Z pewnością tego dnia przeżyłam najszybszą rundę honorową mojego życia...
Oceńcie sami ;)


Teraz miałam takie 3 tygodnie przerwy właściwie od wszystkiego. Dbałam tylko o szkołę. Powoli wracam. Czas zadbać o moją małą, łaciatą krówkę :)

Nowa szkoła, ogromne zmiany jeśli chodzi o konie.
W planach też zmiana obiektywu B)

Co będzie tu?
Ja. O mnie. Egoizm sam w sobie. O mnie i o tym, czym los usiłuje mnie obdarować.



Co będzie dalej? 
http://beoryginal.tumblr.com/


W wspominałam, że razem z Nikodemem zostaliśmy vice mistrzami Polski Północnej Amatorów w ujeżdżeniu?

niedziela, 27 kwietnia 2014

Pierwsze cordeo - na poważnie

Cześć!
I hope U R fine.
Coś dziś ciężko mi się rozpisać... Od czego zacząć? W piątek pisałam niemiecki. Szczerze, sądziłam, że będzie łatwiej, ale nie było źle. Podsumowując moje egzaminy, wyszło mi średnio. Ale myślę, że źle nie będzie :)

W piątek byłam sobie u Agi na noc, na odstresowanie po testach.

Mam nadzieję, że teraz naprawdę będzie już luzik, jeśli chodzi o szkołę.

W sobotę się oczywiście nie wyspałam...
Do stajni pojechałyśmy jakoś o 12.
Ostatnio jest taka piękna pogoda! Szczerze przyznam, że nie wyobrażam sobie, jak to będzie, gdy będzie JESZCZE cieplej... jakoś damy radę.

Oliwia jako człowiek-model, naturalnie namówiła Agę na zdjęcia ;) I tradycjnie było "jeny... no dobra...", a potem jak zwykle "jak super!!! <3". Tak. Potrafię uszczęśliwiać ludzi.
Sobotnia jazda była... dość dziwna. Ostatnio zasuwaliśmy sobie na kantarku, bo lenia mieliśmy, no dobra, ja zwaliłam sprawę... więc Nikodem zbyt radosny nie był. Generalnie jakoś przez te testy olałam sprawę... jeny, trzeba teraz to nadrabiać ;-;
Wracając. Po jeździe razem z Agą poszłyśmy na padok, zdjęłyśmy osprzęt i heja :)

 Może to i głupie, ale... to był mój pierwszy raz na nim, bez ogłowia i siodła :D
Wiecie, w zestawach "ogłowie i oklep" lub "siodło i coredo" nie ma problemu, ale to... jestem dumna :D
Tym bardziej, że Niko no nie należy do najwolniejszych, haha. Było CUDNIE. Dla takich chwil się żyje.

Chłopak spisał się na medal.

Potem oczywiście tradycyjnie, Oliwia wśród koni, wpadka ne 92837282, czyli Nikodem wybiegający ze stajni, straszący konia na myjce i zapierdzielający na padok <3

A jest to historia krótka. Zostawiłam Siwego na korytarzu (zawsze stoi), poszłam odłożyć kask.... No a potem nie mogłam go już dogonić (y).




 Wzięłam więc bojka i spłukałam mu nóżki. Ulga dla ciała w tak gorący dzień.
Wróciliśmy sobie do konikowych kolegów, trochę posiedziałam z kopyciakami, porobiłam zdjęcia.

Są teraz na dużym padoku, więc jest wesoło.

Dzisiejszy dzień zaczęłam od odwiedzin. Razem z Agą pojechałyśmy do stajni naszej koleżanki, więc sobie wsiadłam na taką kobyłkę ;)


Boska laseczka ;)
Bardzo urodziwa, zwinna, skoczna, jezdna.
Folblucik taki.

Jeździło mi się bardzo fajnie, przez życzliwość Agi mam fotki ;>
Wiecie co? Uwielbiam jeździć na obcych koniach, bo potem jak wsiadam na mojego, czuję się taka... ogarnięta! Dobrze wiem co zrobi, co zrobię ja. Dobrze jest mieć znajomość konia, czuję się bardzo pewnie.

Dodaję fotki z kobyły:




Nie sądzicie, że piękna? Ale powiem Wam, że na tak napalającym się na przeszkodę koniu, nie siedziałam jeszcze nigdy! Zabawna.


Następnie przyszedł czas na kucyczki.
Jak już mówiłam... wesołe stworki.

Dziś z racji tego, że ostatnio nieźe się obijaliśmy całym teamem, pojeździliśmy sobie drążki.
Nikodem słabo się dziś rozluźniał :<
a było tak pięknie.
Jak zwykle musiałam wszystko zepsuć (y).

Ależ kucynka mnie dziś pozytywnie zaskoczyła <3
Zmiany nóg rewelka, tak samo jak

zagalopowywania ze stój. Oh, a kto to tutaj ostatnio miał poroblem z zagalopowaniem z kłusa? No chyba nie my, haha!
Progres, progres.
Na koniec jazdy zdjęłam sobie ogłowie i pojeździłam cavalettkowy parkur bez ogłowia.

Oczywiście wyczerpałam limit zdjęć robionych przez nią, więc musiałam nagrać sobie filmik, wyciąć z niego... xD

Ale wybaczam, bo podbudowała mnie słowami "ale wy ciśniecie." :*
Śmię wątpić, ale jeszcze kiedyś tak będzie.
Na pewno!


Kucyki dostały... nie, to głupie zabrzmi, jak napisze, że dostały lanie. Zlałyśmy je wodą, po prostu. xd

Wybrałyśmy się na spacer z poniaczami.
Ostatnio fajnie się razem bawimy.




   


Zmieniłam dziś kucykowi ogłowie, chyba będzie mu ładniej z ćwiekami.
Jak zasłużycie, to będzie :D
Jutro planujemy poskakać, w końcu!



Uwielbiam takie dni...


JUŻ NIEDŁUGO RAJD! 
Ale super.



Kurde skończyła mi się wena, ogólnie dziś z nią sła
Jeśli chodzi o Gapcia, to... Stoi sobie miło w ogródku domu na sprzedaż xD




a teraz zasuwam oglądać SHERLOCKa <3

środa, 23 kwietnia 2014

Wirek

Cześć!
Tak więc, jestem już po części humanistycznej, o dziwo jestem bardzo, bardzo zadowolona, oby tak samo było... na wynikach ;)
Jutra, nie ukrywam, trochę się boję - przyroda + mat, ale jakoś będę musiała sobie poradzić ;D

Postanowiłam trochę powspominać moje pierwsze słoneczko - Wirka :)

Poznaliśmy się już bardzo dawno. Początkowo chodził w szkółce, następnie kupiła go moja koleżanka. Do tej pory nie wiem, ona z resztą też, dlaczego to zrobiła... :P

Zawsze dużo lepiej jeździło jej się na innym koniu, ale stało się - nasze drogi się rozeszły. Następnie koń wrócił do naszej stajni. Jego stan słabo wspominam...
Jako mała dziewczynka dość mocno to przeżywałam, nie wierzyłam, że to ten sam Wirek, że teraz znowu wsiądę na jego grzbiet (ale sołp opera xd).

Nauczył mnie wszystkich podstaw.

Szczerze? Tak opanowanego, zrównoważonego ( no i co sięz tym wiążę, zamulonego...) konia nie spotkałam, nie spotkam!
Idealny zwierzak dla takiej głupiej, małej, co to myśli, że wszystko wie ;)

Był to pierwszy koń, którego coś nauczyłam. Czegoś banalnego, bo wyciągania nóżki, ale było to w moich oczach bardzo ekscytujące!



Kolejne wydarzenie, które pamiętam ja, jak i chyba każdy z naszej stajni, to pewien hubertus i zabawa pony games (w której startował tylko jeden kucyk ,ale co tam :D). Ostatnim zadaniem była wykonanie jak najszybszego kółka galopu/ Trochę się załamałam, bo ja to demona prędkości raczej nie dosiadałam, a bardziej... osiołka.
A proszę państwa, jak się chłopak popisał...






W końcu do tego doszło, koń na sprzedaż. Sama nie widziałam, że to się uda.
Dnia 2 lutego stał się nasz :)
Jako takiego "swojego" przy sobie miałam go nie długo, bo jakieś... 2/3 miesiące.

Pojawił sie problem - za chudy. Wirek wówczas był już to straszy pan, problemy z masą ciała na pewno nie były dla niego zbyt korzystne...

W tym czasie jednak zaliczyłam swoje pierwsze.... zawody!
Czyli zaczęłam pokazywać, jak bardzo nic nie umiem ;) Nigdy nic mi nie wyszło. Zawsze zrąbie wszystko, choć nie wiem jak by mi super szło na treningu.
To przykre uczucie :P


Mini LL, Wirek był bardziej zestresowany niż ja :(


 <-- moi kibice :D


NIE BYŁO GLEBY!
Ostatnio oglądałam ten przejazd, uznałam, że jestem geniuszem :D




























 Błędy młodości, czyli wypinacze.
Wtedy lonżowanie było dla mnie takie
"WOOOAAAH" :)

 Zdjęcie zrobione dzień po zakupie :)


Pierwsze próby ujeżdżeniowe :D









Wyjechał.

Na jego miejsce przyjechała Kurara, i tutaj zaczyna się kolejna część historii, którą opowiem... kiedyś :)


No to na tyle, w sumie... :)
Znalazłam zdjęcia z 2011 roku na Nikodemie, więc skoro jesteśmy już w temacie przeszłości...
Powinny pojawić się za jakiś czas :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Zaczynamy :)

Hi!
Tak więc pojawia się pierwszy post. Nie jestem pewna, jak długo przetrwa tego rodzaju "pamiętnik", ale próbować zawsze warto :D.

Nie będę pisać o przeszłości, bo nie wiem na jakim etapie się wszyscy zatrzymaliśmy, w zdobywaniu informacji o sobie...
Od dziś idziemy w przyszłość, na bieżąco, mam nadzieję. ;)

Tyle wolnego za mną, a tak mało chwil spędzonych z kucykami - szkoda! Niestety, takie życie przyszłego licealisty... oby jak najlepszego!
Jutro jedno z trzech moich "bi or not tu bi" - HUMAN. Tego chyba najmniej się boję.
Czeka mnie jeszcze przypomnienie sobie lektur, a potem nie ma co - trzeba się odstresować. Wszystko co mogłam, już zrobiłam.

Czas po testach będzie pięknym czasem!
  • rajd!
  • ściśle tajne :D

Spędzie miło resztę tego pięknego, ciepłego dnia :)


                                                         Urodzinowy Gapotek